Rozdział 7:Miłość czy nienawiść? Oto jest pytanie.
Piotr zbudził się dopiero rano. Z trudem wstał z łóżka i poszedł do salonu. Na kanapie zobaczył śpiącą Monikę. Kobieta czuwała przy Kucharskim dopóki nie zmożył jej sen. Piotr początkowo nie wiedział co zrobić ale po chwili po raz pierwszy w życiu zrobił coś dobrego bezinteresownie. Podszedł do leżącej na kanapie Moniki, chwycił koc i delikatnie przykrył kobietę.Mimo starań Kucharskiego Kalicka zbudziła się.Szybko podniosła się.
-przepraszam... Chyba zasnęłam... - mówiła nadal bardzo zaspanym głosem.-jak ty się czujesz? - dodała z troską.
-nic mi nie jest. - powiedział nieco zmieszany Piotr.
-O matko!Spóźnię się do pracy-przeraziła się kobieta gdy spojrzała na zegarek.
-Spokojnie. Dziś Sobota - uspokoił ją Piotrek. - a to podobno ja jestem chory.. - silił się na żart Kucharski.
-nawet nie żartuj! W nocy to nie wyglądało dobrze... - mówiła Monika.Normalnym byłoby gdyby Kucharski podziękował jej za wszystko ale on tego nie potrafił. Po chwili niezręcznej ciszy Monika zebrała się do wyjścia. Gdy Piotr nie zwracał na nią uwagi po prostu wyszła nieco zmieszana. Wieczorem Kucharski siedział sam. Wyciągnął z lodówki wódkę i wypił jeden kieliszek. Usiadł przy stole i wyciągnął zdjęcie Emilii. Nawet nie wiedział dlaczego to robi. Po prostu przyglądał się jej. Nie potrafił przyznać się do winy. Mimo że wiedział że to ona uratowała mu życie. Po chwili wypił drugi kieliszek. Wyjął z kieszeni telefon i wybrał numer Moniki. Dziewczyna odebrała dość szybko:
-przepraszam za rano i dziękuję za wszystko... Moglibyśmy się spotkać?
-dobrze ale może jutro dziś jestem już bardzo zmęczona... - odpowiedziała Monika. Po krótkim czasie zakończyli miłą rozmowę. Kucharski znów przyglądał się zdjęciu Emilii. Nie bardzo rozumiał co się z nim dzieje bo nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego. W jego świecie nie było: przyjaźni, pomocy, miłości. Szczególnie to ostatnie było mu obce. Pewnie to dlatego rozstał się z żoną i nie spotyka się z synem. Nie mówiąc o ojcu, którego jedynym uczuciem od zawsze była nienawiść. Rozmyślając Kucharski wypił jeszcze kilka kieliszków wódki i zasnął na kanapie. Kolejnego dnia spotkał się z Moniką. Właściwie to spotkanie miało być częścią jego sprytnego planu zbliżenia się do Emilii.
-Witaj pięknie wyglądasz. - powitał ją mężczyzna. Piotr nawet nie zdawał sobie sprawy jak z dnia na dzień co raz bardziej zależy mu na Monice.Spotkanie przeciągnęło się do późnego wieczora. Piotr zaproponował Monice że odprowadzi ją do domu.Szli wśród nocy i rozmawiali o wszystkim i o niczym. Kalicka była oczarowana Kucharskim. Kobieta też nie była mu obojętna. Mimo że wcześniej nie dopuszczał tego do wiadomości teraz już wiedział że zależy mu na Monice.
-to już tutaj.-powiedziała z lekkim niedosytem w głosie Monika zaraz po tym jak zatrzymała się przy jednym z osiedli.
-dziękuję za odprowadzenie mnie do domu. - rzekła Kalicka. Kucharski chwycił jej dłoń i powiedział:
-ten wieczór wcale nie musi się już kończyć -po tych słowach zbliżył swoją twarz do twarzy Moniki, która teraz wydawała mu się jeszcze piękniejsza i delikatniejsza.Ona w głębi duszy czekała na ten krok od dawna
Oboje nawet nie spostrzegli kiedy ich usta złączyły się w pocałunku.Kiedy Monika chwyciła już rękę Piotra próbując zaprosić go do domu a finał tego wieczoru był już znany z klatki schodowej wyszła osoba, której obecność sprawiła że cała magiczna atmosfera pękła jak bańka mydlana...
-przepraszam... Chyba zasnęłam... - mówiła nadal bardzo zaspanym głosem.-jak ty się czujesz? - dodała z troską.
-nic mi nie jest. - powiedział nieco zmieszany Piotr.
-O matko!Spóźnię się do pracy-przeraziła się kobieta gdy spojrzała na zegarek.
-Spokojnie. Dziś Sobota - uspokoił ją Piotrek. - a to podobno ja jestem chory.. - silił się na żart Kucharski.
-nawet nie żartuj! W nocy to nie wyglądało dobrze... - mówiła Monika.Normalnym byłoby gdyby Kucharski podziękował jej za wszystko ale on tego nie potrafił. Po chwili niezręcznej ciszy Monika zebrała się do wyjścia. Gdy Piotr nie zwracał na nią uwagi po prostu wyszła nieco zmieszana. Wieczorem Kucharski siedział sam. Wyciągnął z lodówki wódkę i wypił jeden kieliszek. Usiadł przy stole i wyciągnął zdjęcie Emilii. Nawet nie wiedział dlaczego to robi. Po prostu przyglądał się jej. Nie potrafił przyznać się do winy. Mimo że wiedział że to ona uratowała mu życie. Po chwili wypił drugi kieliszek. Wyjął z kieszeni telefon i wybrał numer Moniki. Dziewczyna odebrała dość szybko:
-przepraszam za rano i dziękuję za wszystko... Moglibyśmy się spotkać?
-dobrze ale może jutro dziś jestem już bardzo zmęczona... - odpowiedziała Monika. Po krótkim czasie zakończyli miłą rozmowę. Kucharski znów przyglądał się zdjęciu Emilii. Nie bardzo rozumiał co się z nim dzieje bo nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego. W jego świecie nie było: przyjaźni, pomocy, miłości. Szczególnie to ostatnie było mu obce. Pewnie to dlatego rozstał się z żoną i nie spotyka się z synem. Nie mówiąc o ojcu, którego jedynym uczuciem od zawsze była nienawiść. Rozmyślając Kucharski wypił jeszcze kilka kieliszków wódki i zasnął na kanapie. Kolejnego dnia spotkał się z Moniką. Właściwie to spotkanie miało być częścią jego sprytnego planu zbliżenia się do Emilii.
-Witaj pięknie wyglądasz. - powitał ją mężczyzna. Piotr nawet nie zdawał sobie sprawy jak z dnia na dzień co raz bardziej zależy mu na Monice.Spotkanie przeciągnęło się do późnego wieczora. Piotr zaproponował Monice że odprowadzi ją do domu.Szli wśród nocy i rozmawiali o wszystkim i o niczym. Kalicka była oczarowana Kucharskim. Kobieta też nie była mu obojętna. Mimo że wcześniej nie dopuszczał tego do wiadomości teraz już wiedział że zależy mu na Monice.
-to już tutaj.-powiedziała z lekkim niedosytem w głosie Monika zaraz po tym jak zatrzymała się przy jednym z osiedli.
-dziękuję za odprowadzenie mnie do domu. - rzekła Kalicka. Kucharski chwycił jej dłoń i powiedział:
-ten wieczór wcale nie musi się już kończyć -po tych słowach zbliżył swoją twarz do twarzy Moniki, która teraz wydawała mu się jeszcze piękniejsza i delikatniejsza.Ona w głębi duszy czekała na ten krok od dawna
Oboje nawet nie spostrzegli kiedy ich usta złączyły się w pocałunku.Kiedy Monika chwyciła już rękę Piotra próbując zaprosić go do domu a finał tego wieczoru był już znany z klatki schodowej wyszła osoba, której obecność sprawiła że cała magiczna atmosfera pękła jak bańka mydlana...
Komentarze
Prześlij komentarz