Rozdział 2:"szef na wagę złota"

Kolejnego dnia Piotr pojawił się w pracy wcześniej. Przejrzał wszystkie dokumenty i gdy tylko pojawił się Walicki zaniósł do niego wszystkie raporty. Walicki był ewidentnie zadowolony.
-wszystko jest naprawdę świetne a w dodatku jak szybko się Pan z tym uwinął. Jestem pod wrażeniem i teraz już wiem że naprawdę się nie pomyliłem.-pochwalił Kucharskiego. Nie wiedział że nowy dyrektor wcale nie jest taki idealny.Piotr poczuł znów przypływ pewności siebie.
-Myślę że powinniśmy się lepiej poznać.-powiedział po chwili Walicki.-Gra Pan może w tenisa?-dodał pytającym tonem.
-owszem,zdarza mi się.-potwierdził Piotr.
-W takim razie dziś o 16:30,zapraszam.-zaproponował szef ze szczerym uśmiechem na twarzy,Kucharski wyszedł z gabinetu szefa dumny jak paw.Gdy przechodził przez biuro nawet nie spojrzał na swoich podwładnych.Zamknął się szybko w swoim gabinecie i obmyślał plan owinięcia sobie Walickiego wokół palca.Spokój znów nie trwał długo.Kucharski zarządził zebranie całego działu.Postanowił znów zemścić się na Emilii.Gdy wszyscy już znajdowali się w sali konferencyjnej rozpoczął zebranie.Po wstępnych ogólnych krytykach przeszedł do jawnej krytyki pracy Emilii:
-Na szczęście wszystko można naprawić,jutro zaczniemy od projektu zmian,który przygotuje Emilia Kalicka.-zakończył jak zwykle.Maciek,jeden z kolegów Emilki próbował stanąć w jej obronie:
-Przecież to zajmie jej cały wieczór!To praca na cały tydzień!
-Trudno za błędy trzeba płacić.-skwitował nieczułym tonem Piotr.
-ona ma małe dziecko...-wtrącił jeszcze Maciek.
-Skoro kolega Morawski chce to może jej pomóc.-powiedział mierząc go lodowatym spojrzeniem.Dziękuję Państwu,to wszystko,wracamy do pracy!-zarządził i wyszedł czym prędzej do swojego gabinetu.Emilia schowała twarz w dłoniach.:
-Sorry,próbowałem...-rzekł bezsilnie Maciek i poklepał koleżankę po ramieniu.
Po południu Piotr zbierał się już do wyjścia lecz nim opuścił swoje biuro chciał jeszcze raz dopiec Kalickiej.
-Kto miał przygotować zestawienie za poprzedni miesiąc?-spytał mimo że wiedział iż należy to do obowiązków Emilii.Dziewczyna cichym głosem przyznała się do błędu.
-Emilia? Znów o czymś zapominasz?Być może nie radzisz sobie na tym stanowisku? - zadawał pytania choć nie chciał uzyskać na nie odpowiedzi. Chodziło mu jedynie o wprowadzenie kobiety z równowagi. Gdy Kucharski zobaczył że osiągnął swój cel a Emilia omal nie płacze,  rzekł pełnym łaskawości tonem- dobrze, dziś już wychodzę, na jutro chcę to widzieć na moim biurku, Aniu, zajmiesz się tym?
-oczywiście. - wycedziła przez zęby niezadowolona z takiego obrotu sprawy Anna.
Kucharski jeszcze przed umówioną godziną pojawił się na korcie tenisowym.Po chwili zauważył Walickiego w towarzystwie nieznanego mu biznesmena.
-Witam,cóż za punktualność?-podziwiał Walicki.
-Nie lubię spóźnień a poza tym nie chciałbym Pana zawieść.
-Przedstawiam koledze mojego przyjaciela Jan Bednarski.-wskazał na mężczyznę stojącego obok.Kucharski podał mu dłoń i przedstawił się.-i skończmy z tym "Panem".Marek jestem.-powiedział szef.Kucharski był już w pełni dumny z siebie.
-Słuchaj Janku z takim dyrektorem od finansów żaden projekt nam nie straszny.Taki człowiek w zespole to skarb!-Nie przestawał chwalić Kucharskiego szef.Teraz już Piotr był pewny że jego metod "zarządzania" nikt nie podważy a on może się posuwać do co raz większych nadużyć.Po mile spędzonym popołudniu w towarzystwie szefa Piotr wrócił do domu.Nie czuł się źle z powodu wykorzystywania Emilii i innych pracowników.Wręcz przeciwnie wciąż uśmiechał się na samą myśl o tym że zyskał tak wiele w oczach szefa.
Jego mina zrzedła gdy zadzwonił jego telefon a na wyświetlaczu ujrzał numer ojca.
-Świetnie,tego mi teraz potrzeba...-powiedział do siebie i po krótkim zawahaniu odebrał telefon.Rozmowa nie trwała długo a większość jej treści zajmowało wyśmiewanie się ojca z syna.Ojciec od zawsze uważał Piotra za nieudacznika nic więc dziwnego że znów chciał nasycić się jego porażką a gdy tylko okazało się że odnosi sukcesy ojciec natychmiast skończył rozmowę słowami:
-Tylko nie spieprz tego jak zawsze.
Piotr po rozmowie z ojcem był wściekły, wyszedł z domu i udał się do pobliskiego baru.Tam zupełnie niespodziewanie spotkał Maćka,Anię i....Emilię!
-O Pan dyrektor tutaj?-powiedział lekko już wstawiony Maciek.Kalicka widząc Kucharskiego omal nie zapadła się pod ziemię.Odwróciła się.
-Emilia tak szybko skończyła projekt,oby nie było znów jakiś poprawek...-próbował dopiec jej Piotr.Po chwili jednak za ich plecami pojawił się mąż Kalickiej,który również był z nią w tym klubie.
-Moja żona jest już po pracy więc ma chyba prawo do relaksu.-powiedział szorstko.
-Ależ oczywiście nie mam nic przeciwko,powiem więcej,jestem pod wrażeniem że tak szybko udało się zrobić tak duży projekt.-wybrnął szybko z sytuacji Kucharski.Mąż Emilii był nawet dość zaskoczony nowym szefem żony,zupełnie inaczej go sobie wyobrażał natomiast przeżywająca koszmar Emilia nie miała ochoty siedzieć przy jednym stoliku z katem.Poprosiła męża o szybkie wyjście Maciek i Ania również szybko wyszli,czuli się bardzo nieswojo na imprezie z surowym szefem.Piotr został sam.Wypił więc kilka drinków i wrócił do domu.Nadal był sfrustrowany po rozmowie z ojcem po za tym dręczyła go jedna myśl:w jaki sposób Emilia tak szybko skończyła projekt?Nawet przez myśl mu nie przeszło że koledzy mogli jej pomóc.Obmyślał już plan jak jutro skrytykować lub zasypać pracą Emilię.Był pewien że to właśnie ona jest jego największą konkurencją nie wiedział jeszcze jak bardzo się pomylił i jak łatwo można przekroczyć granicę...

Komentarze

  1. Naprawdę wciągające te rozdziały :) podoba mi się i czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 6:"Potrzeba czasu by trochę zrozumieć,potrzeba wielu lat"

Rozdział 1:"Nowa praca,stary charakter"

Rozdział 9:Pojednanie czy wojna?